Tuzin nielegalnych wiatraków

Tuzin nielegalnych automatów w rękach policji i celników
Powiat, , raf - 30.11.2016 10:25
Po Brzeszczach przyszła kolej na Oświęcim. Pod koniec tego miesiąca oświęcimscy policjanci wraz z funkcjonariuszami Urzędu Celnego z Krakowa przeprowadzili kolejną w tym roku akcję wymierzoną w nielegalny hazard. – Podczas kontroli salonów gier na terenie Oświęcimia ujawnili i zabezpieczyli 12 automatów do gier hazardowych o szacowanej wartości blisko 80 tysięcy złotych – powiedziała Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępstw o charakterze gospodarczym wraz z celnikami przeprowadzili działania mające na celu likwidację salonów gier działających niezgodnie z obowiązującą ustawą o grach hazardowych.

Taką wiadomość przeczytałem pod koniec zeszłego roku i od razu pomyślałem o tuzinie nielegalnych wiatraków stojących (często dosłownie nieruchomo) w sąsiedniej gminie Zagrodno. Wiatraki wybudowano, bo było pozwolenie na budowę. Pozwolenie wydano, bo nie było podstaw, żeby nie wydać. Ale toczyło się postępowanie sądowe wszczęte z inicjatywy Prokuratury Okręgowej w Legnicy, która domagała się unieważnienia miejscowego planu zagospodarowania dla terenów, na których wybudowano farmę wiatrową. Wiatraki już ponad pół roku działały, gdy  listopadzie 2012 Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu stwierdził nieważność zaskarżonego planu zagospodarowania. Skarga kasacyjna gminy została odrzucona przez NSA w czerwcu 2014 i tym samym miejscowy plan zagospodarowania dla dwunastu wiatraków został prawomocnie unieważniony.  Prokuratura przestała interesować się sprawą i wiatrakami, które dalej stanowią wątpliwą ozdobę zagrodzieńskiej równiny pod Grodźcem. Próbowałem sprawdzić reakcję na wyrok odpowiedzialnych urzędów. Urząd gminy Zagrodno chyba nie uznał wyroku, ponieważ unieważniona uchwała rady gminy dalej widnieje w BIP jako prawomocny akt prawa lokalnego. Kierownik Wydziału Budownictwa w Starostwie Powiatowym w Złotoryi, czyli organ, który wydał pozwolenie na budowę farmy wiatrowej, stwierdził, że nie wie nic o pokazanym wyroku NSA i poprosił o możliwość wykonania jego kserokopii. Kierownik Powiatowego Nadzoru Budowlanego był również zaskoczony informacją o wyroku, który NSA wydał rok wcześniej. Czekając na wyegzekwowanie wyroku, nie interesowałem się sprawą, dopóki nie dotarła do mnie informacja o wyłączeniu z możliwości wznoszenia budynków mieszkalnych dużych obszarów gminy Zagrodno ze względu na obowiązującą od 1 lipca 2016 nową ustawę wiatrakową (ustawa o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych).  Po wejściu w życie nowej ustawy wiatrakowej PIS’u, Zagrodno opracowało „mapę terenów wykluczonych z lokalizacji mieszkalnictwa” (do wglądu w Urzędzie Gminy Zagrodno).  Zaznaczono na niej obszary, na których obowiązuje zakaz wznoszenia budynków mieszkalnych. Jest to obszar znacznie większy niż zaznaczony w planach zagospodarowania przestrzennego. Granica stref „wykluczonych” przebiega teraz w odległości 1,5 km od wiatraków w Modlikowicach i Łukaszowie oraz 2 km od farmy wiatrowej w Jadwisinie. Powierzchnia terenów objętych zakazem budowania wzrosła od siedmiu do dwunastu (!) razy. Ludzie są wkurzeni, ale nikt nie wie, że uchwała nr XIV/81/08 jest nieważna w zakresie stref 5E/R i 8E/R,  a 12 wiatraków w rejonie Modlikowic stoi nielegalnie. Ta uchwała jest publikowana w BIP jako stale obowiązująca.

Sprawa 12 nielegalnych wiatraków z Modlikowic jest bulwersująca w zestawieniu ze słynną ostatnio sprawą gołębnika w woj. Zachodniopomorskim. Za legalizację drewnianego gołębnika postawionego na dachu garażu, urzędnicy zażądali opłaty 125 tys. zł lub rozbiórki. W Zagrodnie stoi 12 wież elektrowni wiatrowych wysokości ok. 100 m (razem z wirnikiem jest 150 m) o  wartości ok. 150 mln zł, wybudowanych z istotnym naruszeniem prawa, ponieważ postawiono je w oparciu o unieważniony plan zagospodarowania przestrzennego, i ta nielegalna inwestycja „wyklucza” możliwość legalnego rozwoju tej części gminy poprzez zakaz budowy wszelkich nowych budynków mieszkalnych. Gmina przegrała proces wszczęty z inicjatywy prokuratury okręgowej i  teraz siedzi cicho, bo nie chce stracić podatków od 12 wiatraków. Prokuratura siedzi cicho, bo wprawdzie „wygrała” w sprawie planu w rejonie Modlikowic, ale przegrała w sprawie planu w rejonie Łukaszowa i Nowej Wsi Złotoryjskiej, gdzie stoi 17 wiatraków. Powiatowy Nadzór Budowlany chyba nic oficjalnie o tej sprawie nie wie. Starosta, który wydał pozwolenie na budowę, również nic z tym nie robi. Po co więc cały dwuinstancyjny proces sądowy, po co wyrok NSA, którego nikt nie egzekwuje i nie szanuje?

Moim zdaniem, osoby, które będą chciały coś budować w obszarze oddziaływania wiatraków zlokalizowanych na terenach oznaczonych w unieważnionym planie miejscowym jako 5E/R i 8E/R  i otrzymają odmowę, mają podstawę do zaskarżenia takiej decyzji, bo te wiatraki nie mają prawa tam stać.

Jacek Barciszewski

Nowa ustawa wiatrakowa