Okiem „byłego” sołtysa

Muszę stwierdzić, że od kiedy złożyłem rezygnację z sołtysowania, zrobiło mi się jakoś lżej i zastanawiam się, dlaczego. Przecież nie dostąpię już zaszczytu zasiadania przy jednym stole z zacnym gronem samorządowców, pod troskliwymi spojrzeniami ojców naszej gminy – Ojca Przewodniczącego i Ojca Wójta. Co prawda, będę mógł usiąść na sesji w ławach dla publiczności, ale to nie to samo, bo stamtąd ledwo widać szacowne prezydium i mało co słychać. Musiałbym przynosić lornetkę teatralną, ale wtedy mógłbym być pouczony przez Przewodniczącego, że sesja rady gminy to nie teatr.  Nie będę już zapraszamy na uroczyste „spotkania z okazji”, a to dnia samorządowca, a to dożynek, opłatka itp. To dla mnie szczególna strata, bo chociaż nigdy nie chodziłem na takie spotkania, to bardzo lubię kolekcjonować zaproszenia. Tyle w nich finezji, subtelnego smaku podkreślonego dystyngowaną grafiką. Gdy w zimowe wieczory siadam przy kominku i przeglądam album z zaproszeniami na imprezy, na których nie byłem, czuję się „dowartościowany”. Nie usłyszę już nigdy troskliwych wystąpień niektórych radnych i sołtysów w stylu: „musimy coś zrobić tym sołtysem Wojcieszyna, bo tak dłużej być nie może”, albo: „czy panu nie wstyd panie sołtysie”(to po felietonie „Nerwy puściły”), czy też szczególnie dla mnie wstrząsające słowa Wójta: „straciłem do pana zaufanie”. Czułem się jak czarna owca w stadzie białych baranków (musiałem użyć formy zdrobniałej, żeby nikogo nie urazić). Tak im na mnie zależało, a ja ich zawiodłem.  Myślę też, że nasi samorządowcy lepiej się czuli w moim towarzystwie. Zawsze mogli przypodobać się Wójtowi jakąś kąśliwą uwagą pod moim adresem. Gdy mnie nie było na sesji, padały uwagi w stylu: „znów go nie ma, pewno nie ma czasu, bo pisze”.

Ale z drugie strony, doszedłem do wniosku, że zdrowie psychiczne jest ważniejsze od zaszczytów. Mogę przyjść na sesję, mogę zostać w domu i pisać. O przebiegu sesji dowiem się przecież wszystkiego ze szczegółowego protokołu, który ukaże się w BIP. No może nie natychmiast, czyli po miesiącu, bo tyle zwykle trwa procedura „zatwierdzania” protokołu zanim jego treść i forma będą gotowe do przedstawienia go opinii społecznej. Czasami to trwa nieco dłużej, np. z powodu wakacji, ale nie wiem, dlaczego, protokół z XXVI sesji, która odbyła się 29 maja 2013 r. do tej pory (pisze te słowa dnia 20 sierpnia 2013) do BIP nie trafił. Czy to dlatego, że właśnie na tej sesji, zwykle spokojny i opanowany Pan Przewodniczący stracił na moment panowanie nad sobą. Przecież to takie ludzkie. Po co Kmita zadaje mu takie jakieś niewygodne pytania i to dotyczące spraw z przed dwóch lat? Kto by pamiętał takie drobiazgi? Ja też bym zapomniał, ale mam nagranie ze spotkania w hotelu Qubus w Złotoryi. Mógł mnie poprosić (Pan Przewodniczący oczywiście), to bym odtworzył i całe nieporozumienie wyjaśniłoby się. Szkoda! Teraz czekam z ciekawością na protokół z ostatniej sesji z 5 lipca 2013. To na tej sesji dowiedziałem się, że jestem winny powodzi z 26 czerwca, a Pan Przewodniczący straszył mnie organami sprawiedliwości. Chciałbym poczytać o tym w protokole. Co by nie mówić, BIP, czyli Biuletyn Informacji Publicznych, to wielka zdobycz naszej demokracji. Jak sama nazwa wskazuje, muszą się tam znaleźć wszystkie informacje publiczne, do których należy dokumentacja samorządowa. Oczywiście może się zdarzyć, że coś zostanie przeoczone, np. jakiś protokół, czy oświadczenie majątkowe, ale to drobiazg. Grunt, że BIP istnieje. Ostatnio chciałem sprawdzić, ile zarabiają Ojcowie naszej biednej Gminy Pielgrzymka i okazało się, że ich oświadczeń za rok 2012 jeszcze nie ma. Szkoda, bo właśnie, na portalu zlotoryja.info, został opublikowany ranking dochodów samorządowców naszego regionu i zabrakło w nim naszych przedstawicieli. To chyba przez wrodzoną skromność. Tylko w Ameryce ludzie chwalą się swoimi dochodami z powodów, które nam jest trudno zrozumieć. Polakom to jakoś nie przystoi. Wolimy narzekać, że jest nam ciężko, dużo pracy, niskie zarobki i gmina biedna. Postanowiłem sprawdzić aktualność informacji zamieszczonych na BIP i oto wyniki:
Plan zagospodarowania przestrzennego dostępny jest tylko w formie uchwał rady gminy, więc trzeba znać nr uchwały i datę jej uchwalenia, żeby dokument znaleźć. Przeważnie, w innych gminach, obowiązuje zasada, że link do planu widnieje w menu strony głównej.
Strategia rozwoju gminy obejmuje lata 2004 – 2006 obligatoryjnie i 2007 – 2013 fakultatywnie (cokolwiek by to miało znaczyć).
Ostatni protokół pokontrolny Regionalnej Izby Obrachunkowej pochodzi z roku 2005.
Ostatnie obwieszczenie – z sierpnia 2012.
Ostatni komunikat – ze stycznia 2012.
Ostatni news – z grudnia 2011.

Widać, że nasz samorząd ma inne zmartwienia, niż informowanie społeczeństwa o swoich poczynaniach. To pewno w trosce o nasze zdrowie psychiczne, za co jesteśmy bardzo wdzięczni, ale czy Pan Wójt wie, że brak aktualizacji BIP jest karalny – Ustawa z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz.U. 2001 nr 112 poz. 1198)
Art. 23. Kto, wbrew ciążącemu na nim obowiązkowi, nie udostępnia informacji publicznej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
Komunikacja wewnętrzna, czyli wymiana informacji w obie strony, jest podstawą funkcjonowania każdej społeczności i nasza skromna strona www, a w przyszłości może również drukowana gazetka. będzie się starała Panu Wójtowi w tym zadaniu pomóc, oczywiście w ramach swoich skromnych możliwości.

Jacek Barciszewski

PS. Dzisiaj jest 20 sierpnia 2013 r.

Do dzisiaj nie otrzymałem od Wójta odpowiedzi w sprawie mojej rezygnacji z funkcji sołtysa Wojcieszyna.

Na stronach BIP dalej brakuje oświadczeń majątkowych Wójta i Przewodniczącego Rady Gminy za rok 2012 oraz protokółu z XXVI sesji RG.